Balon

Jeśli chodzi o naukę, to ja zrobię wszystko, ugotuję, posprzątam, poczytam, popiszę, wyjdę z psem, a nawet pozmywam naczynia, byle do niej zasiąść na końcu. Też tak macie?

Bardzo trudno mi się skupić na nadchodzącej wielkimi krokami poprawce, z przedmiotu, który mnie nie interesuje i nigdy nie będzie, szczególnie, gdy w głowie tyle myśli, tyle latających historii do wyłapania i spisania. Tyle problemów. Skończyłem i fantastykę i obyczaj, i już nie mogę wytrzymać, żeby nie zacząć czegoś nowego, ale z drugiej strony, jaki to ma sens, skoro nie wydają, jeszcze nie wiedzą czy wydawać, czy jakie tam oni mają problemy? Oczywiście, że mogę pisać dla siebie i swojego komputera, którego dysk twardy coraz bardziej będzie pęczniał niczym nadmuchiwany balon, żeby w końcu zahaczyć o jakiś ostry koniec, wejdzie jakiś wirus z tych stron internetowych spod ciemnej gwiazdy i pęknie, wszystko zniknie. Moje myśli pójdą się… ech.

Przecież to będzie jakaś hipokryzja. Przecież ja chciałem pisać dla innych, nie dla siebie, bo dla siebie mam swoje myśli, właściwie śmietnik wspomnień i przemyśleń, które jednak fajnie poukładać czarnymi literami na białej kartce i dać komuś, niech też ma z nich jakiś pożytek. Zostawić to tylko dla siebie i szumiącego cicho komputera?

W poniedziałek 10-tego września jest d-day, 11-tego kolejny d-day (poprawka) i w sumie tegoż dnia robię casting na nowego roommate’a, opowiem, jak wszystko wyszło, a już koniecznie czy wydajemy i kiedy.

Ostatnio widziałem dwa, właściwie trzy fajne filmy o pisarzach i pisaniu. A jakoś mnie tak wzięło, żeby zobaczyć życie tym, którym wyszło. Okazało się, że jednak wcale nikomu nie wyszło, chyba że mówimy o szydle z worka, wtedy wyszło wszystkim. Polecam „Zanim zapadanie noc” o kubańskim pisarzu – Reinaldo Arenasa – który sprawił, że jeszcze bardziej lubię wciskać klawisze klawiatury, również „Reprise” o dwóch młodych pisarzach, jednak tutaj trochę zmęczyła mnie artystyczna wizja filmu, lekko zakręcony, raczej na siłę. Dalej bardzo dobry film „Godziny” o Virginii Woolf, może trochę się ciągnie, momentami nudzi, ale przyjemny (w ogóle nie poznałem Nicole Kidman), no i przy okazji polecam „Zatrute pióro” z Kate Winslet o legendarnym markizie de Sade…

A wszystko to zmotywowało mnie w końcu do sesji „pisarskiej”, którą obiecałem sobie zrobić. Kilka zdjęć wrzucam tutaj i do galerii.

Wrzucam jeszcze link do zarozumiałego wywiadu, z którego wyspowiadam się tylko tyle, że mam dość pytań tendencyjnych, które powtarzają się cały czas. Następnym razem będę odsyłał do moich poprzednich wypowiedzi i tyle, bo szkoda przecież czasu.

my3miasto.pl/kultura/1663-dlaczego-bog-nie-moze-byc-dresiarzem-wywiad-z-piotrem-senderem-poczytnym-debiutantem-studentem-gdanskiej-politechniki

Pozdro!

 

(Wpis dla tych wszystkich botów, co to wstawiają mi dziennie kilkanaście komentarzy. Przynajmniej wiem, że wy to czytacie ;])

 

Share and Enjoy:
  • Print
  • Digg
  • StumbleUpon
  • del.icio.us
  • Facebook
  • Yahoo! Buzz
  • Twitter
  • Google Bookmarks

4 thoughts on “Balon

  1. Za szybko ci książkę wydało to wydawnictwo, nie nauczyło szacunku, takiś teraz niecierpliwy, że aż strach :)
    Więcej pokory. Pisać i marynować w szufladzie, na zimę będzie jak znalazł.

  2. Na zimę to to będzie i tak. Proces wydawniczy po akceptacji trwa… Ale racja. Zamarynuję. Jak nie powieść, to siebie, jak nie siebie, to ogórki ;]

  3. Znam link :) Chyba nawet kiedyś, gdzieś go zamieściłeś i dlatego go mam 😛

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

* Copy This Password *

* Type Or Paste Password Here *