fo_varga_aleja_niepodleglosci__w210

„Aleja Niepodległości”, Krzysztof Varga – recenzja.

Recenzja opublikowana w #1 numerze Dozy.


Krzysztof Varga to pisarz, który non stop ma otwarte oczy. Bynajmniej nie chodzi mi o jego wygląd na zdjęciach z okładek książek. Miałem na myśl jego spojrzenie na świat. Varga jest dla mnie nie tyle artystą-pisarzem, co artystą-obserwatorem. Nie każdy potrafi tak wnikliwie, jak on dostrzec otaczającą nas rzeczywistość, a już ukazanie realiów codziennego życia na kartkach powieści zahacza o mistrzostwo. Wydaje mi się, że nie tylko ja tak uważam, skoro autor książek takich, jak „Chłopaki nie płaczą”, „45 pomysłów na powieść. Strony B singli”, „Tequila”, „Nagrobek z lastryko” czy „Gulasz z Turula”, został kilkakrotnie nominowany do nagrody Nike i nagrody Fundacji Kultury, które udało mu się zdobyć. Zastanawiam się, co osiągnie najnowsze dzieło Krzysztofa Vargi, komu przypadnie do gustu, a kim będą ludzie, którym się nie spodoba?

Krystian Apostata to życiowy „niedojda” – niezaspokojony twórczo, samotny artysta, do którego najbardziej pasuje słowo „prawie”. Prawie menel, prawie alkoholik, prawie mu się coś w życiu udało. Jest przeciwieństwem swojego przyjaciela Jakuba Fidelisa – medialnego potwora, który podbił serca Polaków tańcząc w ich telewizorach. Z początku czytając „Aleję Niepodległości” nie ruszyło mnie, że Apostata umiera – umiera, bowiem książka jest smutnym wspomnieniem jego życia, refleksją, którą snuje trzecioosobowy narrator w czasie, gdy główny bohater eksploduje wraz z boeingiem 767 Polskich Linii Lotniczych – było dla mnie mało istotne, czy ktoś taki dalej będzie żyć.  Komu chciałoby się czytać o nieudaczniku, nie potrafiącym poradzić sobie w życiu, nie lubiącym walczyć o swoje i pijącym do lustra, wznosząc toast za same porażki, gdyż zapewne jedynym jego triumfem jest poranna kupa. Ileż za nią można pić? Pomyślałem, że fajnie, jak umrze i super, że na widoku jest ktoś, o kim warto czytać – Pierwszy Tancerz Rzeczypospolitej. Na szczęście dla mnie i czytelników, umieranie trwało bite dwieście sześćdziesiąt siedem stron.

Akcja „Alei Niepodległości” snuje się wolno w Warszawie lat 80. i tej współczesnej. Poznajemy szare dzieciństwo głównego bohatera spędzone głównie w murach chłopięcego liceum św. Augustyna, czytamy o smutnym życiu rodzinnym, o wychowującym go wujostwie i wyrodnym ojcu. Widzimy jak dorasta i jak upada. W sumie – głównie upada. Wszystko byłoby zwykłe i nudne, gdyby nie liczne dygresje, które napędzają książkę. Gdzieś tam – w przestworzach nieodgadnionego Internetu – przeczytałem inne recenzje (a niby czemu miałbym nie czytać recenzji książki, którą recenzuję?) i nie zgadzam się z nimi. Recenzenci narzekali na masę wątków pobocznych i na zbytnie oddalanie się od głównej opowieści, tyle, że życie nie jest takie proste – nie ma w nim jednej wyznaczonej ścieżki, którą się podąża. Człowiek idzie przez życie raz jedną, raz drugą , a niekiedy kręci się w kółko i opisanie tego w realny sposób zajęłoby tysiące kartek. Vardze udało się na niespełna trzystu. Dlatego, żeby poznać Apostatę, ocenić jego życie i dowiedzieć się, dlaczego upadł, czytelnik powinien skupić się na drobiazgach – na życiu jego ciotki, na partnerkach życiowych, szkole, społeczeństwie lat 80.,  oglądanych w dzieciństwie pornosach, wychowaniu i  przede wszystkim przyjaźni z Jakubem Fidelisem.

W „Alei Niepodległości” znajduje się cała gama ciekawych bohaterów; ciotka, Kasia Kabotyn, ruda prostytutka, czy przyjaciele z dzieciństwa Apostaty – wszyscy żywi i trójwymiarowi. Oczywiście najbardziej poznajemy Krystiana i z każdą przekręconą stroną coraz mocniej wnikamy w jego życie i psychikę. Powieść jak znalazł dla psychologów. Z drugiej strony mamy, jak zwykle w książkach Krzysztofa Vargi, celne spostrzeżenia, głęboką metaforykę i ironiczny humor. Trzecia rzecz godna uwagi to „żywy” opis Warszawy, szczególnie Mokotowa, z czasów przed czerwcem 1989 roku.

Co mógłbym rzec na temat stylu? De facto jest podobny do wcześniejszych jego dzieł – dosadny, prosty, zrozumiały i błyskotliwy. Takie książki są przeznaczone dla każdego dorosłego czytelnika. Nie ważne w co wierzy, co lubi czytać i skąd pochodzi. Słowa użyte przez Vargę są proste, ale nie prostackie (dobrze użyta „kurwa” nie czyni języka prymitywnym czy obcesowym) – trafią do każdego. Jego język przypomina mowę starego bajarza, który przesiadując całe dnie na tarasie swego domu i obserwując świat wokół, potrafi z doskonałą precyzją i zaangażowaniem opowiedzieć o dniu sąsiada w taki sposób, że nim słuchacz się obejrzy, opowieść minie, a zastanie go głęboka noc. Wtedy pozostanie już tylko przykrycie się kołdrą i dziękowanie w duchu, że swój dzień przeżyło się lepiej niż sąsiad.

 

Krzysztof Varga
„Aleja Niepodległości”
Wydawnictwo Czarne, Wołowiec 2010
125 x 205, 272 ss., oprawa miękka, foliowana, ze skrzydełkami
ISBN: 978-83-7536-135-3
cena: 31,90zł
www.czarne.com.pl

Piotr Sender

Share and Enjoy:
  • Print
  • Digg
  • StumbleUpon
  • del.icio.us
  • Facebook
  • Yahoo! Buzz
  • Twitter
  • Google Bookmarks

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

* Copy This Password *

* Type Or Paste Password Here *