Wywiad w Nasz olsztyniak.pl

— Wierzę w Boga, który nie jest religijny. To niekoniecznie starszy pan z długą siwą brodą. Myślę, że nikt nie wie, jak naprawdę wygląda. Każdy ma swoje wyobrażenie i mój dresiarz ma własne — mówi Piotr Sender, autor książki „Bóg nosi dres”. Czy rzeczywiście go nosi? Przekonaj się o tym w piątek trzynastego w Planecie 11 o godz. 18.

Mówiłeś, że zacząłeś od fantastyki, tymczasem wydałeś powieść obyczajową.
— Zawsze myślałem, że mój debiut to będzie fantastyka. Bohater mojej powieści poprowadził mnie w zupełnie inne rejony. Wysiada w mojej głowie z samochodu i widzę szeleszczący dres. O kurcze, dres! I tak zostało. Czasem mam wrażenie, że moi bohaterowie żyją i robią co chcą. A ja tylko tworzę im nową rzeczywistość.Napisałeś książkę, ale nie zostałeś studentem literatury. Elektronikę i telekomunikację na Politechnice Gdańskiej wybrałeś z rozsądku?
— W liceum uczyłem się na profilu matematyczno-fizycznym. Na maturze też wybrałem matematykę i fizykę. Podsumowując z humanistyką było mi nie po drodze. Rozum wybrał więc politechnikę, choć serce zostało przy literaturze.

To była dobra decyzja?
— Rynek książki jest dziś trudniejszy, trudno debiutować. Zanim stworzyłem książkę, musiałem się nauczyć pisać. Wziąłem udział w konkursie na opowiadanie fantastyczne w Miejskim Ośrodku Kultury. Wziąłem udział i… nie wygrałem, choć przez chwilę myślałem, że uda mi się i zdobędę jakieś miejsce. Postanowiłem dowiedzieć się, co robię źle. Dzięki temu znalazłem forum literackie, na którym są pisarze i m.in. debiutanci. I tam właśnie nauczyłem się pisać. Otrzymałem ciekawe wskazówki. Przez rok szlifowałem warsztat i w końcu nadszedł moment napisania czegoś większego — mojej pierwszej powieści. Moja książka powstała w ciągu trzech-czterech miesięcy. Wysłałem tekst do kilku wydawnictw. Kilka odpowiedziało, kilka nie. Wydało ją poznańskie wydawnictwo Replika.

I twój Bóg zaczął chodzić w dresie.
— I powieść okazała się lekko religijna (śmiech).

Stworzyłeś balladę o polskiej degrengoladzie, jak to ktoś napisał w jednej z recenzji?
— Tak, starałem się opisać wszystko, co mnie otacza. Są więc w książce miejsca, gdzie się wychowywałem: i Gdańsk, i wieś, na której mieszkałem. Nigdy w książce do końca nie odsłaniam, gdzie toczy się akcja. Raczej dodaję elementy tych środowisk. Bohater też studiował na politechnice. Nazwę miasta, czyli Gdańsk dodał wydawca w opisie. U mnie jest to mocno przerysowany obraz Trójmiasta.

Twoją książkę porównuje się do „Gnoju” Wojciecha Kuczoka i do „Wojny polsko-ruskiej” Doroty Masłowskiej. Ostatnio napisałeś, że dopiero teraz będziesz pachniał Masłowską. Co to znaczy?
— Chodzi o to, że w końcu ją przeczytałem. Widzę podobieństwa na poziomie języka, charakterystyki bohatera. Choć nie do końca się zgodzę, że można mnie porównać do Masłowskiej. Ona chciała opisać kulturę dresiarzy, a u mnie to była kwestia przypadku. No cóż, ktoś kiedyś skomentował, że chyba chodzi bardziej o uczucia, które książka wywołuje.

Czym teraz nas zaskoczysz?
— Mam głowę pełną pomysłów, ale nie mam czasu na ich realizację. Stwierdziłem, że najpierw trzeba mieć konkretny zawód, dobre studia. Kiedy już się podjąłem studiów na Politechnice Gdańskiej, to w tym momencie są one dla mnie priorytetem. Staram się jednak pisać, i mam nadzieję, że w ciągu dwóch miesięcy uda mi się dokończyć kolejną powieść. To będzie opowieść subkulturowa, młodzieżowa, mówiąca m.in. o relacjach rodzinnych.

Jak widzisz swoją przyszłość?
— Chcę wydać kilka książek, być zauważonym w środowisku literackim. Zdobyć zawód inżyniera. Spokojnie realizować plany. Można to pogodzić, udowodniło to już wielu pisarzy.

Katarzyna Janków-Mazurkiewicz
k.jankow@naszolsztyniak.pl

Piotr Sender urodził się w 1990 roku w Olsztynie, absolwent I LO. Student elektroniki i telekomunikacji na Politechnice Gdańskiej. Etatowy mieszkaniec Trójmiasta i bywalec Giedajt – małej, podolsztyńskiej wioski, z którą związany jest całym sercem. Założyciel i redaktor naczelny czasopisma kulturalno-literackiego „Doza”. Jego opowiadania były publikowane w periodykach internetowych QFANT i Esensja. Uwielbia czytać i pisać fantastykę, jednak jego pierwsza książka to melancholijno-ironiczna obyczajówka. Albo, jak kto woli, kawał porządnej, mocnej prozy.

Zobacz więcej: http://naszolsztyniak.pl/86010,Moj-Bog-chodzi-w-dresie.html#ixzz1wpKJK9AT

Share and Enjoy:
  • Print
  • Digg
  • StumbleUpon
  • del.icio.us
  • Facebook
  • Yahoo! Buzz
  • Twitter
  • Google Bookmarks

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

* Copy This Password *

* Type Or Paste Password Here *